Kwartet nr 3: Dry Salvages (fragment ”Czterech kwartetów”) Nawiązać łączność z Marsem, rozmawiać z duchami, Opisywać zwyczaje morskiego
Frost's first attempt at this poem came in 1912 and he titled it In White. This first draught was altered ten years later when it was first published as Design (American Poetry 1922: A Miscellany), the definitive version appearing in a collected volume, A Further Range, in 1936. It was whilst teaching his New Hampshire students metaphysics in
Robert Lee Frost was born on March 26, 1874, in San Francisco, California, US, to William Prescott Frost, Jr. and his wife, Isabelle Moodie. His father, a journalist, was the descendant of an English immigrant, while his mother was a Scottish immigrant. Robert had a younger sister, Jeanie. His father died of tuberculosis when Robert was 11
Fast Money. Robert Frost, przełożył Stanisław Barańczak"Droga nie wybrana" Dwie drogi w żołtym lesie szły w dwie różne strony:Żałując, że nie da się jechać dwiema narazI być jednym podróżnym, stałem zapatrzonyW głąb pierwszej z dróg, aż po jej zakręt oddalony, Gdzie wzrok niknął w gęstych krzakach i konarach;Potem ruszyłem drugą z nich nie mniej ciekawą,Może wartą wyboru z tej jednej przyczyny,Że rzadziej używana, zarastała trawą; A jednak mogłem skręcić tak w lewo, jak i w prawo;Tu i tam takie same były koleiny,Pełne liści, na których w tej porannej porzeNie znaczyły się jeszcze śladów czarne smugi. Och, wiedziałem: choć pierwszą na później odłożę,Drogi nas w inne drogi prowadzą – i możeNie zjawię się w tym miejscu po raz wielu latach, z twarzą przez zmarszczki zoraną, Opowiem to, z westchnieniem i mglistym morałem:Zdarzyło mi się niegdyś ujrzeć w lesie ranoDwie drogi: pojechałem tą mniej uczęszczaną –Reszta wzięła się z tego, że to ją wybrałem. Tak wiele dróg niewybranych pozostało za mną... tak wiele dróg nie wybranych jeszcze przede mną...Ile razy myślałam nad tym, co by było, gdybym poszła tą drogą nie wybraną... tą inną... jak potoczyłoby się moje życie... Czy byłabym wtedy szczęśliwsza? Bardziej spełniona? Inna? Czasem się nad tym zastanawiam... Ale głęboko wierzę, że będąc kowalem swojego losu, dokonuję wyborów słusznych, których nie będę żałować, które pozwolą mi być w życiu szczęśliwą... Z perspektywy czasu niektóre z nich wydają się nietrafione, ale są one po to żeby uczyć się na błędach... Idę własną drogą wierząc, że ktoś tam na górze czuwa nad moim życiem... nad moimi wyborami...
Robert Frost Tak, tak kochani. Może nie piszemy do Was za często, za co już nawet nie mamy nawet zamiaru przepraszać (bo to bez sensu, skoro nie możemy obiecać poprawy), ale jak już napiszemy, to od serca i z pasji. Ot tak, kiedy nas najdzie i bardzo chcemy się czymś z Wami podzielić. I dziś właśnie nadszedł taki dzień. Chcielibyśmy pokazać Wam…wiersz. Tak wiemy, sami sobie się z resztą dziwimy, niemniej jednak jest w tym wierszu coś, co sprawia, że chcemy go … Dowiedz się więcej
Z mojego domu do szkoły prowadziła prosta asfaltowa droga opadająca w dół. Wybierałam jednak chodzenie na skróty: pod mostem, wzdłuż strumyka, przez wzgórze, zarośla, pola…. Moje skróty były dwukrotnie dłuższe od prostej drogi i dziś nie rozumiem skąd to określenie. Pewnie w moim dziecięcym rozumieniu skrót oznaczał „drogę mniej uczęszczaną”? Moje skróty skutkowały przemoczonymi butami, podartym ubraniem i ogólnym rozczochraniem, ale pamiętam niektóre z tamtych chwil tak wyraźnie jakby to było wczoraj. Ostatnio moja koleżanka z dawnych lat wypomniała mi drogę na skróty, którą ją czasem ciągałam ze szkoły. Z niektórych rzeczy się nie wyrasta, a może reszta, jak w wierszu R. Frosta, bierze się z tego? Tak czy inaczej dziś wiem, że droga na skróty nie oznacza „pójścia na łatwiznę” Robert Frost — Droga nie wybrana (tłum. St. Barańczak) Dwie drogi w żółtym lesie szły w dwie różne strony:Żałując, że się nie da jechać dwiema narazI być jednym podróżnym, stałem, zapatrzonyW głąb pierwszej z dróg, aż po jej zakręt oddalony,Gdzie wzrok niknął w gęstych krzakach i konarach; Potem ruszyłem drugą z nich, nie mniej ciekawą,Może wartą wyboru z tej jednej przyczyny,Że, rzadziej używana, zarastała trawą;A jednak mogłem skręcić tak w lewo, jak w prawo:Tu i tam takie same były koleiny, Pełne liści, na których w tej porannej porzeNie znaczyły się jeszcze śladów czarne wiedziałem: choć pierwszą na później odłożę,Drogi nas w inne drogi prowadzą — i możeNie zjawię się w tym samym miejscu po raz drugi. Po wielu latach, z twarzą przez zmarszczki zoraną,Opowiem to, z westchnieniem i mglistym morałem:Zdarzyło mi się niegdyś ujrzeć w lesie ranoDwie drogi: pojechałem tą mniej uczęszczaną —Reszta wzięła się z tego, że to ją wybrałem.
robert frost droga nie wybrana